Nigdy nie sądziłam, że uda mi się osiągnąć tak wiele. Nie miałam łatwo, nie mogłam pobiec do rodziców z płaczem i poprosić o pożyczkę. Zawsze mogłam liczyć tylko na siebie. Wyobrażacie to sobie? 19 lat żyłam z własnych pieniędzy. Pracowałam w piekarni, sklepie, na zmywaku w nocnym barze. Nigdy nie potrafiłam sobie wyobrazić czegoś takiego jak własne mieszkanie, bilet do Stanów. A jednak marzenia się spełniają! Ja Susan Mercer, właśnie przekręcam kluczyk do Nowego Świata.
- Poczekaj! -pisnęła Ann. Wyciągnęła kamerę (ma ją zawsze przy sobie) i zaczęła nagrywać jeden z najważniejszych momentów naszego życia.
- A o to nasze nowe królestwo! -oznajmiłam uroczystym głosem.
Łazienka, kuchnia, dwa pokoje i przedpokój. Białe ściany, czarne płytki na podłodze. Mebli było niewiele, ale specjalnie zaoszczędziłyśmy trochę pieniędzy aby kupić parę dodatków.
Po rozpakowaniu postanowiłyśmy przejść się na miasto. Ann stwierdziła, że nie pójdzie spać póki nie kupimy różnych dekoracji. Pojechałyśmy autobusem do Centrum, wysiadłyśmy tuż przed sklepem o nazwie "Arizona Vintage 24h". To śmieszne, po co komu sklep z ozdobami przez całą dobę? Czy to właśnie jest Ameryka?
Przynajmniej ładnie pachniało. Wygląd sklepu był świetny. Towar był idealnie rozłożony, niczego nie dało się przegapić.
Przynajmniej ładnie pachniało. Wygląd sklepu był świetny. Towar był idealnie rozłożony, niczego nie dało się przegapić.
- W czymś pomóc? -zapytała młoda dziewczyna zza lady.
- Na razie dziękujemy. -odpowiedziałam za Ann, która była zbyt zajęta przeglądaniem obrazów.
Po niecałej godzinie kupiłyśmy już wszystkie dodatki. Postanowiłyśmy nadać trochę koloru naszemu mieszkaniu. Kuchnia prezentowała się w kremowo-różowych kolorach, za to łazienkę dałyśmy w odcieniach brązu i zgniłej zieleni. Przedpokój udekorowałyśmy własnoręcznie pomalowanymi delikatnymi kwiatami ciągnącymi się aż do rozwidlenia drogi. Po mojej stronie kwiaty były fioletowe, jako że to mój ulubiony kolor a po stronie Ann, były białe. Nie wyglądało to komicznie, wręcz przeciwnie. Z nudnego mieszkania, zrobiłyśmy przyjemne miejsce na herbatkę. Nie planowałyśmy robić tutaj jakiś wielkich imprez, ponieważ stwierdziłyśmy, że musimy dbać o to miejsce. O nasze miejsce, nasz dom. Mój pokój pomalowałam na kremowy kolor z jedną złotą ścianą. Moja przyjaciółka wymyśliła sobie, że złoty kolor doda nam odwagi. Powiesiłam ramki ze zdjęciami przedstawiające mnie wraz z moimi najlepszymi przyjaciółmi. Poza Ann, trzymałam się jeszcze z Liamem, Grace, Mią, Adamem i Danielem. Tęsknie za nimi, oni byli zawsze przy mnie. Powoli każdy z nich dołączał do naszej paczki, ale od trzech lat nie zmienialiśmy składu. Stwierdziliśmy, że dobrze nam tak jak jest. Grace i Liam są parą. Uważam, że to prawdziwa miłość. Zawsze zgodni, radości. Mia i Adam próbowali stworzyć związek, lecz nie udało się to. Daniel to gej. Przyznam, że na początku jak go Liam do nas przyprowadził, nie mogłam się przyzwyczaić. Miałam mnóstwo pytań! I chyba to zauważył bo pewnego dnia poprosił mnie o rozmowę i tak pogadaliśmy zupełnie szczerze. Od tamtej pory, Daniel jest takim jakby doradcą. Każdy dylemat stara się rozwiązać, wypisując argumenty za i przeciw. Ohhh, kocham ich.
- Zadzwonimy do nich jutro na skypie. -wyrwała mnie z zamyślenia moja nowa współlokatorka.
- Skype? Serio? I to ma mi wystarczyć? Nie sądziłam, że to powiem, ale brakuje mi idiotycznych żartów Adama.
- Ja już tęsknie za głośnym bekaniem Grace i Mii!
- Co do Daniela, obiecał, że pomoże nam z rachunkami. Liam powiedział, że gdybyśmy się zgubiły, mamy dzwonić do niego. Był tutaj kilka razy z rodzicami.
- Nie ma opcji, żebym się tu zgubiła! -wykrzyknęła z uśmiechem Ann. - Wbiłam sobie do głowy całą mapę Tucson, więc raczej nie skorzystamy z jego pomocy.
- Skoro taka mądra jesteś!
Przez resztę wieczoru gadałyśmy, planowałyśmy. Poszłyśmy jeszcze do sklepu, aby zapełnić lodówkę. Za tydzień zaczną się studia. Dostałyśmy z Domu Dziecka pieniądze na studia, ponieważ w Anglii byłyśmy bardzo dobrymi uczennicami. Nasza uczelnia mieści się kilka ulic dalej od naszego mieszkania. Postanowiłyśmy wybrać się jutro na miasto w poszukiwaniu jakieś pracy. Liam mówił, że bardzo łatwo zaleźć coś dla siebie tam. Będziemy pracować w środku tygodnia, w weekendy będziemy chodzić na uczelnie. Niedługo jeszcze musimy pójść na jakieś zwiedzanie. I zakupy! Oj dobra, koniec opowiadania. Czas iść spać. W myślach odmówiłam cichą prośbę, aby jutro było jeszcze lepsze niż dzisiaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz