*ANN*
Ciemno, światła w postaci laserów, głośna muzyka. Przepychając się przez tłum, dostałam się do mini baru i wzięłam sobie piwo. Potem następne i kolejne. Piję właśnie czwarte piwo. Może piąte? Nie wiem. Ledwo się trzymam, czuję że zaraz zwymiotuję. Biegnę do łazienki, to znaczy mam nadzieję, że to łazienka. Otwieram pierwsze drzwi jakie zobaczyłam. Bingo! Klękam i zawartość żołądka trafia do wanny. Czuję, że ktoś przytrzymuje mi włosy. Chcę sprawdzić kto, ale ciało przeszywa kolejny dreszcz.
- Spokojnie, oddychaj. -powiedział nieznajomy głos. Męski.
Po około 4 minutach zwróciłam wszystko i postanowiłam ujrzeć bohatera, który uratował moje włosy. O cholerka. Duże, brązowe oczy. Lekki zarost. Idealnie ułożone jasno brązowe włosy. Ubrany w zwykły czarny tshirt oraz jeansy. Że też musiał oglądać mnie w takiej żenującej sytuacji!
- A więc uratowałeś moje włosy. Wielkie dzięki. -szepnęłam. Ojoj, gardło zaczyna mnie boleć.
- Zawsze do usług. -podał mi dłoń, żeby pomóc mi wstać. - Jestem Derek. Kręciłem się w pobliżu i nagle usłyszałem kaszel. Wcale nie obserwowałem Cię od jakiś 30 minut. - przepraszam, że co? Żartuje sobie ze mnie?
- Jestem Ann. Znajomi mówią mi Vivi. W każdym razie muszę już iść. Przyjaciółki pewnie mnie szukają, wybacz! - i wybiegłam zostawiając świrniętego przystojniaka samego wraz z moimi wymiocinami. Co za wstyd. Czy on naprawdę mnie obserwował? Może przesadziłam? Teraz już za późno na rozmyślania. Nie ważne. Muszę odpocząć, gdzie jest Sue? Rozejrzałam się i po chwili ujrzałam kawałek jej sukienki. Ruszyłam w tamtym kierunku. Prawie. Ktoś o niezwykłej klacie i szerokich ramionach wszedł mi w drogę.
- Hej! Nie chciałem Cię wystraszyć. Zauważyłem Cię przy barze jak brałaś piwo już lekko wstawiona. Chwilę potem prawie się przewróciłaś i gdzieś pobiegłaś. Pomyślałem, że jakoś się przydam. I widzisz,uratowałem Ci włosy. -powiedział głośno Derek. Muzyka była stanowczo za głośno.
- Nie boję się. Ja naprawdę muszę poszukać przyjaciółki. Źle się czuję, czas wracać do domu.
- Która to?
- To ta w... -zniknęła. A już ją miałam! Tutaj jest ze sto osób. Prędzej zemdleję niż ją znajdę.
- Mam rozumieć, że przeze mnie straciłaś ją z oka?
- Dokładnie tak. -powiedziałam zirytowanym głosem. Przystojny, ale wkurzający.
- Całe szczęście, że to dom kumpla. Chodź, pokażę Ci wolny pokój. Odpoczniesz a ja poszukam...
- Sue. Ma na imię Sue. -dokończyłam za niego zdanie.
Wziął mnie za rękę i poszliśmy po schodach na górę. Otworzył trzecie drzwi i weszliśmy do środka.
- Połóż się wygodnie. Zdejmij te szpile, przykryj się. Niedługo wrócę. -wskazał ręką na łóżko. Po chwili dodał: - Jak ona wygląda?
- Szczupła, brunetka. Czarna bombka, różowe usta. Poradzisz sobie?
- Jasne. -puścił mi oczko i wyszedł.
Położyłam się, zdjęłam szpilki jak mówił. Co za cudowne uczucie. Niestety trwało tylko chwilę, bo nadszedł okropny ból głowy. Zaśnij Ann, zaśnij, zaśnij Ann... I po sekundzie przestało mnie cokolwiek obchodzić, gdyż zwyczajnie zasnęłam.